Wiktor Paruch z awansem na I Grand Prix Polski Kadetów

RELACJA Z GRAND PRIX POLSKI KADETÓW W KRAKOWIE



W TERMINIE 07.10.2022 – 09.10.2022 odbył się w Krakowie 1 Grand Prix Polski Kadetów w tenisie stołowym. GPP to cykl prestiżowych turniejów ogólnopolskich, które zrzeszają elitarnych graczy. Sam start w GPP świadczy o klasie umiejętności. Aby się znaleźć w turniejowym ‘’klubie VIP’ów’’ należy wygrać turniej wojewódzki, zdobyć premiujący limit rankingowy lub przejść trudne eliminacje dodatkowe, które zwyczajowo odbywają się w piątki poprzedzające zawody. Miejsc limitujących start w turnieju GPP jest 64: 16 rezerwują zwycięzcy turniejów wojewódzkich, 16 rezerwują liderzy eliminacji dodatkowych a kolejne 32 przypada w udziale zawodnikom z rankingiem premiującym start w turnieju bez potrzeby udziału w eliminacjach. Tym razem aż 120 kadetów uprawiających tenis stołowy wystartowało w dodatkowym turnieju eliminacyjnym do GPPK. Nie są to sportowcy z przypadku ale zdeterminowani tenisiści stołowi, którzy wierzą w swe umiejętności i są gotowi przejechać pół Polski lub cały kraj, by stanąć w szranki zawodów i wykorzystać szansę udziału w turnieju głównym. Każdy z tych zawodników startował w trzyosobowej grupie. Zwycięzcy grup awansowali do fazy pucharowej turnieju eliminacyjnego. Triumfatorzy dwóch pojedynków w fazie pucharowej otrzymywali prawo awansu do turnieju głównego GPPK. To bardzo trudna sztuka, tym bardziej że wraz z kolejnymi pojedynkami poziom umiejętności wzrasta wykładniczo.


Wiktor Paruch reprezentował KTS Gliwice w piątkowym turnieju eliminacyjnym kadetów. Co ciekawe Wiktor jest młodzikiem i mimo że boryka się – w chwili obecnej – z kontuzją kolana postanowił zmierzyć się z najsilniejszymi kadetami w kraju. Rzadko zdarza się, żeby młodzik postawił się w tej rangi turniejach kadetom. Chłopców dzielą zazwyczaj dwa lata różnicy a to bardzo dużo w wieku szkolnym i to zarówno pod względem fizjologicznym jak treningowym. Często takie pojedynki przypominają zmagania Dawidów Z Goliatami. ‘’Dawid’’ Paruch kulał, więc trafniej go porównać do kapitana Ahaba, który walczył z Moby Dick’iem – w powieści Hermana Melville’a – bez sprawnej nogi. Wiktor wystartował w turnieju eliminacyjnym z numerem 60. Ranking nie wskazywał, że ma wielkie szanse na awans do turnieju głównego ale rankingi nie wygrywają, tylko umiejętności.


W pierwszej rundzie turnieju eliminacyjnego Wiktor zmierzył się w grupie z Dominikiem Karwasińskim z UKS Gryf Gdów. Przeciwnik był wymagający ale Wiktor okazał się lepszy. W ładnym stylu zagrał zawodnik KTS Gliwice. Wiktor był aktywny, atakował topspinami i stosował kombinacje serwisowe zmieniając rotację i miejsce upadku piłki. To był bardzo dojrzały pojedynek jak na młodzika. W drugiej partii Wiktor zmierzył się z faworytem grupy Franciszkiem Mielcarek reprezentującym klub Orzeł Wysocko Wielkie. Obawiałem się tego pojedynku, gdyż Franciszka szkoli Małgosia Dudzińska a to Charyzmatyczna i utytułowana trenerka tenisa stołowego. Mecz o awans z grupy przeistoczył się w wojnę na polach: taktycznym, technicznym oraz wolicjonalnym. Pingpongowa rozróba. Franciszek potrafił jakościowo atakować topspinami. Poradziłem Wiktorowi, że musi walczyć o inicjatywę i narzucić własny styl gry. Musi pójść po zwycięstwo. Wiktor zastąpił blok forhend kontratopspinem z forhendu i wygrał trudny pięciosetowy pojedynek awansując z grupy do fazy turnieju pucharowego. Wiktor otrzymał wolny los w pierwszej rundzie turnieju pucharowego, a w drugim pojedynku zmierzył się z Miłoszem Papuga z UMKS Księżak Łowicz. Miłosz grał bardzo regularnie i był bardzo wymagającym przeciwnikiem. Wymiany przypominały rajdy, więc Wiktor musiał grać starannie, cierpliwie i wybierać odpowiednie piłki do jakościowego ataku. Świetnie się dostosował i wygrał po walce 3:0 w setach. Obolały i zmęczony ale szczęśliwy z osiągniętego wyniku wrócił z rodzicami do domu, by się wyspać przed turniejem głównym.


Bardzo często rodzice nie rozumiejąc niuansów tenisa stołowego demotywują swoje dzieci utrudniając im prawidłowy rozwój. W przypadku rodziców Wiktora: Iwony oraz Marka Paruch sprawa ma się na odwrót. Ich obecność uskrzydla Wiktora. Rodzice Wiktora świetnie rozumieją naturę tenisa stołowego i nasza współpraca przynosi pozytywne rezultaty. Na waleczną postawę Wiktora i piątkowy sukces miała duży wpływ obecność ekipy KTS Gliwice. Staszek Gala oraz Bartek i Dawid Gala specjalnie przyjechali do Krakowa, by dopingować młodszego kolegę z klubu. Daniel Knevels także zagrzewał głośnymi oklaskami kolegę z grupy treningowej do walki. Takie wsparcie nastroiło Wiktora do rewelacyjnej gry.


Wiktor trafił w sobotę do bardzo silnej grupy a przeciążone w piątek kolano przypomniało o kontuzji w akcie bolesnego skurczu. Wiktor zaczął utykać. Sam awans młodzika do elitarnego turnieju kadeckiego to wielki sukces i fantastyczna przygoda ale Wiktor zawsze szuka szansy na zwycięstwo, ktokolwiek by nie stał po drugiej stronie stołu. Wiktor to pingpongowy ‘’huligan’’ gotowy ‘’bić się’’ z każdym nawet cierpiąc kontuzję. W pierwszym meczu Wiktor zmierzył się z Oskarem Lipa. Przeciwnik nie dość, że grał mocno, to był bardzo silny fizycznie. Przewaga warunków fizycznych miała znaczenie dla losów pojedynków. Wiktor walczył dzielnie ale poległ 3:0 w setach. W kolejnym meczu zmierzył się z Łukaszem Koper reprezentującym barwy klubu Koszalinianin Koszalin. We wcześniejszym sezonie Łukasz trenował w ZSK Zielona Góra. Zawodnicy rzucili się sobie do gardeł. To był mecz o wszystko. W taki sposób grającego Wiktora jeszcze nie widziałem. Grał odważnie z polotem, świetnie kontrował. FLOW! Poziom wymusił na Wiktorze rywal, który nie mylił się w rajdach topspinowych. Dla takiej dawki adrenaliny i dla takich meczów trenuje się tenis stołowy. Krew zagotowała mi się z wrażeń. Spektakl tenisa stołowego zakończyła w piątym secie kontuzja. Kolano w pewnym momencie odmówiło posłuszeństwa. Wiktor wywrócił się na nie i nie potrafił wstać od nadmiaru bólu. Musiał skreczować w tym oraz w następnym pojedynku z Adamem Smoter. Dla mnie i rodziców było oczywiste, że odpuszczamy turniej. Wiktor się jednak uparł, że chce po odpoczynku, masażu i okładach spróbować zagrać ostatni mecz o przedział miejsc i obiecał, że jeśli kolano da się we znaki odda pojedynek walkowerem. Wiktora wsparli znajomi trenerzy oraz fizjoterapeuci z obiektu Bronowianki. Wielkie dzięki wam wszystkim za pomoc przy rehabilitacji.


Zgodziliśmy się warunkowo i Wiktor zmierzył się z Alanem Zielińskim z PKS Kolping Jarosław. Podejrzewałem, że przeciwnik z tego klubu będzie groźny ale nie spodziewałem się, że aż tak mocno będzie grał. To był jeden z najciekawszych meczów, które kiedykolwiek kouczowałem. Wymiany przypominały rajdy a Wiktor z powodu utykania musiał zmienić taktykę, dostosować się do nowej sytuacji. Jeszcze dwa miesiące temu Wiktor nie miałby szans podjąć walki z tej klasy przeciwnikiem co Alan. Natomiast przepracowaliśmy porządnie wrzesień oraz wakacje i efekt kumulatywny treningów przyniósł nowy wymiar formy. Jest jeszcze kwestia FUNdamentów 2. Z programu FUNdamenty 2 Wiktor opanował wiele technik ataku i bloku. Gdy więzadła i ścięgna naprężyły się utrudniając pracę stawu kolanowego i Wiktor nie potrafił płynnie atakować mógł skorzystać z technik nie wymagających obszernej pracy nóg jak gongda /gunda/ (smecz forhend przeciwko topspinowi) tanji /tandżi/ (smecz bekhend przeciwko topspinowi) czy quaidai (kontratospin forhend z pierwszej strefy). Tylko dzięki szerokiemu wachlarzowi technik mógł sobie poradzić w takiej sytuacji z tak silnym przeciwnikiem. Wiktor wygrał mecz w starszej kategorii wiekowej – kadet i uplasował się w przedziale miejsc 49-56 w Polsce. Taki wynik dla młodzika to powód do radości i mam nadzieję asumpt oraz bodziec do jeszcze większej pracy, oczywiście po wyleczeniu kontuzji.


Jeszcze raz chcę podziękować Rodzicom Wiktora za współpracę i wsparcie syna, Staszkowi Gala, Bartkowi, Dawidowi oraz Danielowi za doping. Fizjoterapeutce i ratownikowi z Bronowianki za pomoc w trakcie kontuzji, trenerowi LKS Odra Głoska Mikołajowi Grzębka z pomoc w trakcie kontuzji oraz niezastąpionej Agacie Masłowskiej za klubową rehabilitację Wiktoria. Na koniec wielkie gratulacje dla superbohatera GPPK Wiktora Parucha, który nawiązał walkę z bardzo silnymi, starszymi rywalami, wygrał sety oraz mecz, mimo kontuzji kolana. Najbardziej w tym wszystkim mnie cieszy, że Wiktor rozwija się z turnieju na turniej i mamy coraz prężniejszą grupę treningową, którą wspiera oprócz mnie trener Marcin Bodnar. Turnieje mają naturę cykliczną i nie jest tak istotny pojedynczy wynik jak proces rozwojowy oraz kondycja zdrowotna. Nie idziemy po zwycięstwo za wszelką cenę.


Najpierw wyleczymy kontuzję a potem skoncentrujemy się na dalszej pracy. Miłego urlopu Wiktor. Zasłużyłeś :)


Wyniki I Grand Prix Polski Kadetek i Kadetów


Jan Ciepiał Trener Koordynator KTS Gliwice

74 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie